Co na parapet? #inspirująnasludzie

Zielony uspokaja

sprawia, że jesteśmy pewniejsi siebie

wywiad z Cyprianem, specjalistą od egzotycznych
gatunków roślin, autorem bloga Dziki Parapet

Załóżmy, że jestem bardzo zapracowaną osobą i często zapominam co trzymam na swoim parapecie. Która roślina zniesie takie traktowanie?

Zdecydowanie zamiokulkas zamiolistny. Nie wiem, czy kojarzysz: dość wysoka roślina, bardzo często spotykana w biurach. Liście ma ciemnozielone, błyszczące. Jest to sukulent, więc gromadzi wodę w grubych, mięsistych liściach i w tym wypadku bulwie. Bardzo dobrze znosi przesuszenia, woli nie być podlana niż być przelana. Dodatkowo rozmnaża się przez sadzonki liściowe, czyli wystarczy urwać liść z rośliny i wsadzić do ziemi. Po jakimś czasie zauważymy pierwsze liście, ale najpierw tworzy się bulwa. Często, mylnie jest nazywany „zamia”.Sądzę, że z nazwy może nie kojarzysz, ale roślinę na pewno już widziałaś .

Wymaga ona specjalnych warunków przechowywania czy wystarczy jej miejsce przy oknie?

Niekoniecznie przy oknie. W naturalnym środowisku rośnie w cieniu innych drzew, nie jest to bowiem bardzo wysoka roślina, przez to woli półcień i widne miejsca. Bezpośrednie słońce może ją również poparzyć.
Warto wspomnieć, że ta roślina jest toksyczna dla zwierząt
.
Czyli niekoniecznie się nadaje gdy trzymamy w domu ciekawskiego kota?

Wszystko zależy od tego, jak dobrze znamy swojego kota… Osobiście mam w domu bardzo dużo trujących roślin (dla zwierząt), i mam wrażenie, że wiedzą co mogą podgryzać, a co nie.
Jeśli sądzimy, że nasz kot będzie podgryzać zamiokulkasa, można skorzystać z wysokich doniczek lub stojaków- roślina lepiej się będzie prezentować i mamy pewność, że nie jest w zasięgu sierściucha.Jest też możliwość „oszukania” kota, czyli sprawienia sobie np. kocimiętki, która go będzie przyciągać

A takie dość często spotykane w sklepach, nie tylko ogrodniczych, kaktusy. Nadadzą się?

Tak. Kaktus umówmy się nie wyschnie, chyba że ma się talent. Postoi, pokłuje. Kaktus jest rośliną, która nie jest bardzo „żywa”. Nie chcę nikogo urazić, ale tego typu kaktusy, sprzedawane w supermarketach bardzo wolno rosną. Jeśli mamy wylimitowane miejsce na parapecie, jest to dobry wybór. Są jednak inne rośliny, które równie wolno rosną. Weźmy na przykład sagowiec, Cykas odwinięty. Wygląda jak ananas, jest to prehistoryczna roślina, istniejąca na ziemi od zarania dziejów.
Świat roślin jest niesamowicie rozbudowany! Moim zdaniem, nie powinniśmy się limitować do kaktusów ze względu braku czasu, ponieważ wystarczy odrobina zaangażowania i już możemy się cieszyć z pięknych roślin! Istnieją specjalne gadżety, które stopniowo nawadniają ziemię.

Czyli w razie wyjazdu wystarczy taki gadżet włączyć i nie trzeba się martwić czy po powrocie cokolwiek zastaniemy?

Tak. Jest też metoda „odwróconej butelki”. Polega ona na napełnieniu butelki wodą, zrobieniu dziur w nakrętce i wsadzenia do doniczki. Nie mam pojęcia, jak to funkcjonuje, ale woda spływa, kiedy roślina tego zapragnie
Ta metoda działa, jeśli mamy 2-3 doniczki w domu. Dla osób, u których w każdym pokoju stoi kilka doniczek to nie wystarczy, bo takich butelek trzeba by było napełnić od groma.

Jaką najbardziej egzotyczną roślinę przydarzyło Ci się hodować

Powiem szczerze – jest to bardzo trudne pytanie, bo większość moich roślin jest jako tako egzotyczna. Myślę, że jest nią moringa oleifera. Inaczej zwana moringa olejodajna. Jest to ostatnio dość znana roślina, szczególnie dzięki jej właściwościom leczniczym. Zawiera niesamowite ilości witamin i minerałów, przez co otrzymała ksywkę „drzewo cudów”.

Jest ona jadalna?

Tak, korzeń (bulwa), liście (suszone i w formie herbaty), kwiaty oraz owoce, czyli długie strąki. W Polsce raczej nie mamy jak spróbować tych specjałów jedynie w formie suszonej (liście) jako suplement diety.

Jakie plusy prócz dekoracyjnych może mieć trzymanie roślin w naszych domach?

Jak już wspominałem, rośliny wpływają pośrednio na nasze samopoczucie. W pierwszej kolejności wiele spośród nich wytwarza dużo tlenu, przez co powietrze którym oddychamy jest czystsze i lepiej się czujemy. Rośliny (np. skrzydłokwiat, maranta, areka) filtrują powietrze z toksyn i substancji chemicznych  oraz nawilżają powietrze. Jeśli wziąć pod uwagę chromoterapię, czyli leczenie kolorami, zielony nas uspokaja i sprawia, że jesteśmy pewniejsi siebie. Podobno rośliny również tłumią hałas.

Czyli pomogą w oczyszczaniu powietrza ze smogu?

Tak, wiele substancji chemicznych (nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie jakie) tworzące smog są filtrowane przez rośliny. Jednak nie każda roślina filtruje te same chemikalia. Jeśli chcemy maksymalnie ochronić się przed smogiem, najlepiej zapewnić sobie różnorodność roślin filrujących powietrze jak Sansewieria, Skrzydłokwiat, Paprocie, Monstera, Epipremnum (Scindapsus), Chamedora, Areka i wiele innych.

Wspaniale to brzmi. Gdzie je dostaniemy?

Na pewno u jednego z większych importerów w Polsce, u Tomaszewskiego. Wiem, że mają sklep w Warszawie. Jeśli mieszkacie w innych miastach, polecam Leroy Merlin, Auchan oraz wybrane kwiaciarnie. Coraz częściej widzę takie rośliny w sieciówkach jak Carrefour czy Kaufland. Istnieje też wiele sklepów internetowych, które dowożą sadzonki pod dom.

Czy każdy może zacząć swoją przygodę z hodowaniem roślin, szczególnie gdy nie ma na ten temat zielonego pojęcia?

Oczywiście! Sam na początku nie miałem o tym pojęcia, położyłem nasiono awokado na słoik z gazą, tak jak się wysiewa fasolę. Oczywiście była to zła metoda. Zacząłem szperać po internecie, jak powinienem to prawidłowo zrobić. Zaskoczyła mnie ilość roślin, jakie można w domu hodować. Wszystkim polecam zaczęcie od awokado, ponieważ jest bardzo egzotyczne, i w 90% nasiona kiełkują, Jedynym minusem jest czas oczekiwania na siewkę ( kiełkuje 2-3 miesiące minimum). Gwarantuję, że rośliny pochłoną każdego, kto tylko tego spróbuje. Tworzenie życia jest niesamowitym uczuciem, nawet dla tych, których rośliny nie interesują.

Mam wrażenie, że w domu pewnie masz osobne pomieszczenia zarezerwowane na doniczki.

Tak się składa, że 2 pokoje są puste, korzystam więc wypełniając je moimi roślinami. Tworzą one bardzo przytulną atmosferę.

Prywatna palmiarnia ?

Tego bym tak nie nazwał, ale coś w tym stylu.

Masz jakieś marzenie związane z roślinami? Trudny do zdobycia gatunek?

Tak! Chciałbym stworzyć wielki ogród botaniczny, w którym można by było naprawdę odpocząć, spotkać okazy z całego świata. Teraz bardzo bym chciał mieć bambusy w ogrodzie, jest to możliwość, i niedługo już będę się tym zajmować .

Poleciłbym Ci Sansewierię, jest to piękna roślina, która może umrzeć jedynie z przelania lub zbyt częstego przesadzania. Wytwarza dużo tlenu, jest bardzo odporna na przesuszenia. Osobiście, bardzo mi się podoba!

Więcej roślinnych informacji znajdziecie na blogu Cypriana:
http://www.dzikiparapet.pl/

16924201_1280297815411091_267017384_n

Wspólne pasje potrafią połączyć #inspirująnasludzie

Wspólne pasje potrafią połączyć

czyli wywiad o tym, co inspiruje

 

Przeglądając Twojego bloga zauważyłam, że jesteś pasjonatką żużla. Skąd u Ciebie się wzięła taka pasja?

Ludzie często mnie o to pytają. Dziewczyna i zamiłowanie do żużla zawsze robi wrażenie, haha. Szczerze, nie tylko żużel, ale też inne sporty motorowe jak i sama motoryzacja są mi bliskie praktycznie od urodzenia. Mój tata jest motocyklistą i od małego zabierał mnie na przejażdżki i różne złoty. Pierwszy wyścig na jaki razem pojechaliśmy odbywał się na torze Poznań, a ja miałam wtedy 4 lata. Był to prawdopodobnie wyścig superbików, ale mogę się mylić. Żużel pojawił się w moim życiu dosyć późno, bo na pierwszy mecz poszłam chyba w 2010 roku.

Masz swój własny motocykl?

Nie, nie mam. W zeszłym roku miałam okazję spróbować jazdy na motocyklu znajomego, to zupełnie co innego niż jazda jako pasażer, którym zawsze jestem. Byłam zdziwiona, że jak na pierwszy raz dobrze mi szło, ale potem zgubiła mnie pewność siebie i zaliczyłam upadek. Łatwo się domyślić, że znajomy nie udostępnił mi już swojego motocyklu ponownie (śmiech) . Mam jednak nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będę mogła kupić własny motocykl.

Często słyszę, że rodzice odradzają jazdę na motorze bo to zbyt niebezpieczne.

Haha tak, moja mama też nie chce o tym słyszeć, ale liczę, że kiedy przyjdzie czas na zakup mojej pierwszej maszyny to będę mogła liczyć na wsparcie taty, który zaraził mnie tą pasją.

Myślisz, że często będziesz wyciągać go z garażu, na przykład by dojechać na uczelnię?

Myślę, że na początku będę robić krótkie trasy, żeby na spokojnie obeznać się z maszyną i nauczyć się dobrze jeździć, ale kiedy poczuje że jestem pewna swoich umiejętności to chętnie zacznę dojeżdżać na uczelnię. Przynajmniej ominą mnie korki, w których często stoję, kiedy poruszam się autem. Ale motocykl to na razie nierealne marzenie ze względów finansowych.

Myślę, że widok dziewczyny na motorze wielu studentów zainteresuje. Znam historię kiedy motor połączył dwie osoby.

Haha coś w tym jest, bo wspólne pasję potrafią połączyć.

Jaką jeszcze pasję mogłabyś z kimś dzielić?

Podróżowanie. Marzy mi się podróż camperem po całym świecie.

Jakie miejsca już odwiedziłaś?

Turcję, Chorwację, Niemcy, Francję, Wyspę Man, Wyspę Sark, na której nie ma samochodów ze względu na jej wielkość. Byłam jeszcze w kilku innych miejscach, ale te zdecydowanie należą do najciekawszych.

Co Cię najbardziej w podróżowaniu chwyta za serce? Inna kultura, język, jedzenie?

Wszystko po trochu. Krajobrazy to podstawa, ale sama podróż jest dla mnie czymś przyjemnym. Lubię latać samolotem, jeździć samochodem, czy płynąć statkiem. Lubię też próbowanie lokalnych potraw.

Odważyłabyś się pojechać gdzieś autostopem?

Nie wiem, w dzisiejszych czasach jest duże ryzyko takiej podróży. Gdybym miała to zrobić to tylko z zaufanym kompanem.

Często słyszę,że taki sposób transportu sam w sobie jest niezapomnianą przygodą.

Bez wątpienia, zgadzam się. Może kiedyś uda mi się takiego sposobu podróży spróbować. Na pewno dałoby mi to wiele wspomnień.

Wróćmy do Twojego bloga. Czemu akurat tematyka lifestylowa?

Myślę, że to taka najbardziej życiowa a zarazem najbliższa mi tematyka. Jest szerokopojęta i można w niej umieszczać wiele tematów. Ja lubię poruszać różne tematy, te które akurat wydają mi się fajne.

Skąd czerpiesz inspiracje do pisania postów?

A to różnie bywa, pomysły spontanicznie przychodzą mi do głowy. Czasem są to tematy bliższe mojemu sercu, np. rzeczy którymi się interesuję, czasem jakieś newsy modowe, a czasem to po prostu coś, co aktualnie dzieje się na świecie.

Parafrazując znane powiedzenie, życie pisze najlepsze wpisy?

Zgadza się. Najlepsze są tematy aktualne i znane autorowi. O takich najłatwiej się pisze. Szczególnie jeśli posiadamy na ich temat większą wiedzę, którą możemy się dzielić z czytelnikami.

Wiedza ze studiów dziennikarskich przydaje się w prowadzeniu bloga?

Oczywiście, nauczyłam się tam wielu rzeczy, ale mam świadomość, że mój warsztat nie jest jeszcze doskonały i zdarza mi się popełnić błędy. Jednak po to też mam tego bloga, żeby szlifować swoje umiejętności.

Co poradziłabyś osobom, które myślą o założeniu bloga?

Jeśli macie na niego pomysł to bierzcie się do roboty . Natomiast jeśli nie wiecie o czym mógłby być wasz blog zróbcie sobie burzę mózgów, przemyślcie tematy, które lubicie i w których czujecie się dobrze i wybierzcie to, o czym moglibyście pisać.

 

16880606_10211741511961608_1292320398_o

Magda Żarek – absolwentka dziennikarstwa, obecnie studentka filologii angielskiej i pasjonatka sportów motorowych, autorka bloga http://magdazarek.blogspot.com/.